Motywacje i cele

Zgodnie z obietnicą wracam z wpisem o tym w jakim celu powstał ten blog i jakie są moje plany na najbliższy czas.

Po co i dlaczego?

Zacznijmy od tego czym się kierowałem zakładając bloga. Otóż… znam siebie i swój słomiany zapał. Biegać zaczynałem już kilkukrotnie. Raz na dłużej, raz na krócej, ale zawsze kończyło się to podobnie…. Mam nadzieję, że prowadzenie bloga zmotywuje mnie do tego by nie odpuszczać treningów i dzielić się z Wami moimi przemyśleniami.

Jeśli chodzi o motywację, by ponownie zacząć poważnie trenować to jest ona bardzo prozaiczna. W życiu zawodowym zajmuję się programowaniem, czyli wiadomo – praca po przy komputerze po minimum 8 godzin dziennie. Do tego kolejny wróg zdrowego trybu życia – samochód. To wszystko poskutkowało sporą nadwagą. Gdy zaczynałem biegać dwa lata temu moja waga wynosiła ponad 100 kg. Po ok pół roku biegania zszedłem z wagą o 14 kg i zatrzymała się ona na 91kg. Teraz gdy znów przez ostatni rok nie biegałem zbyt często znów poszła w górę i oscyluje obecnie ok 100 kg. Cel jest taki żeby w ciągu tego roku zejść do ok 80 kg. Czy to się uda? Na pewno tak, a prowadzenie bloga mi w tym pomoże.przynajmniej mam taką nadzieję 🙂

Plany, plany…

Ciężko mi mówić o planach, bo tak na prawdę nie wiem jak będzie wyglądać mój powrót do biegania. Ostatnio moja forma się zatrzymała na bieganiu 10 km w ok 60+ minut. Od tego czasu przybyło mi kilka kilogramów, ale liczę na to, że jakaś pamięć mięśniowa się zachowała i uda mi się szybko wrócić do tej formy. Aktualnie mam zaplanowane dwa starty:

  1. Półmaraton Warszawski
  2. Biehg Oshee 10km w ramach Orlen Warsaw Marathonu

Jeśli chodzi o pierwszy punkt, to nie wiem co z tego będzie… Na bieg zapisałem się jak tylko ruszyły zapisy – miał to być motywator do treningów. Ale… do półmaratonu pozostało raptem miesiąc, a ja biegam od przypadku do przypadku… Samo myślenie o tym starcie wydaje mi się wielce niepoważne, ale podejmę decyzję za jakieś dwa tygodnie. Najbliższy tydzień pokaże mi jak będzie zachowywać się moja forma i czy jest sens poważnie myśleć o starcie.

Drugi punkt to bieg oshee, czyli 10 km w ramach Orlen Warsaw Marathonu. I tutaj mam już konkretny cel – pokonać w końcu barierę 60 minut. Wcześniej nigdy się to nie udało, ale teraz musi być inaczej 🙂

Zatem moim startem A na wiosnę jest bieg oshee, potem pewnie zrobię sobie jakiś start testowy również na 10km, a potem już Półmaraton Praski i kolejny cel – złamanie bariery 2h w półmaratonie.

Dla wielu z Was są to śmieszne wyniki… Zapewne na treningach biegacie znacznie szybciej, ale dla gościa takiego jak ja, czyli z nadwagą i spędzającego większość dnia przy komputerze to nie lada wyzwanie. Mam nadzieję, że będziecie śledzić moje zmagania z zaplanowanymi celami 🙂